Festiwal filmowy "PERYFERIADA"

Jesteśmy już o sześć lat starsi od czasu, gdy na placu Centrum Kultury w Starym Sączu pierwszy raz rozstawiono filmowy ekran Peryferiady. Droga, którą od tego czasu przeszliśmy, zaprowadziła nas do wielu zjawiskowych wieczorów, fantastycznych spotkań oraz długotrwałych i serdecznych relacji – między naszymi widzami oraz twórcami, którzy chętnie powracają do Starego Sącza. To, że jesteśmy starsi i uczestniczyliśmy w wielu spotkaniach, o których nawet nie marzyliśmy, wcale nie czyni nas mądrzejszymi i skuteczniejszymi. Wręcz przeciwnie. Pamięć o dotychczasowych doświadczeniach może okazać się zwodniczym rozpraszaczem, przez który łatwo przeoczyć coś, lub kogoś wyjątkowego. Dlatego ważne jest, że tegoroczną, 6. Edycję Festiwalu Peryferiada rozpoczynamy filmem „Struktura kryształu”, który w sposób precyzyjny, subtelny i nie efekciarski pokazuje, jak trudno czasem patrzeć i dostrzegać. Często mimo własnego rozwoju i zdobywania doświadczenia, a może z jego powodu, zatracamy umiejętność dostrzegania rzeczy najważniejszych, a nawet jeśli wiemy, w którym kierunku patrzeć, to trudno utrzymać wzrok, nie mrużyć oczu i nie odwracać głowy.
Każda kolejna Peryferiada pokazuje, jak wiele X Muza ma wciąż do zaoferowania. Zarówno arcydzieła, które powstały i są odnawiania i przywracane na kinowe ekrany, co, ku naszej wielkiej radości, staje się nasilającym trendem również w polskich warunkach dystrybucyjnych. Ale również dzieła, które dopiero co się pojawiły, nawet w tym roku, a także te, których nadejście przeczuwamy, zdają się świadczyć o tym, że kino, mimo zmieniających czasów, ma się bardzo dobrze. Tylko my patrzeć nie umiemy. Tej sztuki uczą nas tacy twórcy przybywający na Peryferiadę jak Dorota Kędzierawska z filmem „Jestem”, Marcin Wrona, nieobecny już wśród nas, i jego „Demon” z Adamem Woronowiczem czy „Moje wspaniałe życie” Łukasza Grzegorzka, w którym Agata Buzek kreuje jedną z najlepszych w swojej karierze i kinie polskim postaci. Twórcy wrażliwi. A jest jeszcze wielu, którzy powracają i debiutują na Peryferiadzie. Patrzmy na nich uważnie. Przyglądajmy się Peryferiadzie i niech nie opuszcza nas obawa, że możemy przegapić coś ważnego. Wtedy może do tego nie dojdzie. Patrzmy…
Filip Nowak

Przede wszystkim charakterem repertuaru, zaproszonymi artystami, letnim klimatem i pięknym miasteczkiem, w którym się odbywa. Zamierzamy tworzyć festiwal, który będzie prowokował do wakacyjnej bezsenności i długich rozmów. Termin „slow”, którego się trzymamy, nie tylko dotyczy nieśpiesznego rytmu wakacyjnych, festiwalowych dni, ale także charakteru i nastroju filmów, które chcemy pokazywać. „Nasze” filmy odbiegają od produkcji, które chcą, bądź muszą się podobać. Ufamy, że publiczność zobaczy na ekranie część własnego życia, by później dzielić się tym doświadczeniem z innymi uczestnikami Peryferiady podczas rozmów do późnych godzin nocnych. Zależy nam na ciepłej i otwartej atmosferze oraz dosyć luźnej formule, którą stwarza sam fakt, że projekcje odbędą się w plenerze, a nie w sali kinowej, która, choć magiczna, to nadal pozostaje zamkniętą przestrzenią odciętą od zewnętrznego świata. Być może ktoś wpadnie na pomysł nocnego spaceru po bajecznych uliczkach Sącza? Może ktoś kogoś zaprosi do tańca na rynku? Może ktoś weźmie ze sobą jakiś instrument? Kto wie? Wszystkie szlachetne chwyty dozwolone. Wszystko się może zdarzyć. Wszystko przed nami. Wierzymy, że z każdą kolejną edycją Beskidzkiej Kanikuły Filmowej, będziemy obrastać w nowe anegdoty i prowincjonalne ploteczki.
Zachęcamy do zakupu karnetów na cały festiwal w promocyjnej cenie 235 zł. Wejściówki na pojedyncze dni (bilety dzienne na seans filmowy oraz wydarzenie towarzyszące) w cenie 30 zł w kasie w dniu wydarzenia. Można je nabyć w Centrum Informacji Turystycznej w Starym Sączu (Rynek 5), a także online lub bezpośrednio przed wydarzeniem.


















